
dziś bez zdjęć. własnych. ale podaję to. podoba mi się jej sukienka, fajnie by taką mieć...
zdjęcie pochodzi z tej strony: www.teenvogue.com/images/style/stsl-04-vamp0903.jpg


Tak. To nasze polskie Morze Bałtyckie. Jaka ta woda niebieska , niesamowite *dżołk* i to dość prowizoryczne molo w mieścinie zwanej Unieście. Tak, to tam ponoć śmierdzi rybami. Ja tam uważam, że aż tak tego nie czuć, więc mi nie przeszkadza. W dodatku są tam cudne łódki , O :
W tym roku, nad morzem spędzę chyba więcej czasu niż przez całe życie. No, powiedzmy, że przez pół życia. Rok temu, zaledwie kilka razy byłam nad morzem. Tamtejszą normę wyrobiłam chyba jeszcze w czerwcu tego lata. Jest wspaniale, gdy się jedzie w doborowym towarzystwie i kremem z filtrem. Dobrym filtrem ( +30 co najmniej i to nie znaczy, że dla kobiet po trzydziestce, jak niektórzy myślą ;p) . W końcu trza się chronić przed tym słońcem, a i tak trochę złapie, choć większość czasu spędza się w wodzie.
W Kołobrzegu jest o wiele mniej glonów niż u nas.. To nie fair, ne?
Raczej ze mnie żaden ranny ptaszek. Chyba, że mamy na myśli porę zapadania w głęboki sen... xD Wszystko dlatego, iż Noc jest cudna. Bezchmurna, gwieździsta, chłodna. Spowity mrokiem park, który dojrzeć mogę z własnego okna, dodatkowo potęguje moją fascynację. Wystarczy zapomnieć o tych betonowych murach i mamy Paradise. Mały, bo mały, ale jest.
I nie jestem tam smutna, tylko zamyślona.

Nowy dzień, nowa notka. Nie ważne, że ten nowy dzień trwa od kilkudziesięciu minut. Pomysł na bloga zrodził się już jakiś czas temu i to nie nasza wina, że uwielbiamy fotografować. Ciekawa poza, niezły program i można coś z tego wykrzesać. Nie mogłam się powstrzymać przed jej dodaniem, więc oto jest. Przyznaję się bez bicia, iż to ja, Yavi. Kłaniam się nisko, a raczej patrzę na Was lekko z góry. Jak na załączonym obrazku.
Glany, spódniczka w stylu Harajuku (powiedzmy), koszula a'la gorset, okulary `muchy` i me długie blond włosy. Stylizacja? Lekka. Do szkoły tak nie chodzę, jednak nie wszystko stracone! Kurs do `Biedronki` i z powrotem zaliczony celująco. Włączając w to spojrzenia przechodniów.
A przecież to ubranie jest normalne, prawda?

Ahhh witam witam! tu Yumeru! Właśnie rozpływam się nad wyglądem naszego blogu, aż mnie natchnęło na napisanie notki. Niesamowite, że w ogóle zaczęłyśmy go prowadzić, mam nadzieję, że przetrwa :D I żeby wpis nie był całkiem pozbawiony sensu, przedstawię tu i teraz jedną z moich ulubionych stron, to jest akurat inny blog: am-lul.blogspot.com - bardzo podoba mi się styl autorki tego bloga, wiadomo że nie wszystko, ale..;) jak ktoś lubi poprzeglądać sobie zdjęcia, gdzie ludzie są fajnie ubrani, no to myślę, że ten blog się nada:D
Początek. Każdy kiedyś, jakoś musi zacząć. Zaiste. My zaczniemy od wakacyjnego szaleństwa, impulsu, dzięki któremu powstał ten blog. Nasza trójka wybrała szumną nazwę: Airy Flowers, określającą naszą ekipę. Cel? Tworzenie poprzez spełnianie marzeń. A nóż widelec powstanie nowa marka na rynku o nazwie Airy Flowers? W każdym razie, chcemy pokazywać stylizacje jakie stworzymy, naszą pracę wkładaną w zainteresowania i hobby, to jak spędzamy czas lub po prostu to, o czym myślimy i chcemy przekazać innym.
Nie każda notka będzie pisana przez naszą trójkę. Nie każda wyrazi poglądy dotyczące każdej z nas, a jednak pozostaniemy jednością. Dlaczego? Przeciwieństwa się przyciągają.